Komu pomogła Vilcacora - 2005r.
|
Mimo że rak był bardzo groźny, nie ma po nim śladu Oficer vilcacory
Pan Zdzisław Motyka ma już sześćdziesiąt lat. Na tyle jednak nie wygląda. Mieszka w centrum Gdyni i gdyby nie wzniesiony w sąsiedztwie wysokościowiec, z okien mieszkania na szóstym piętrze mógłby mieć wspaniały widok na Półwysep Helski i Zatokę Gdańską. Teraz morze widzi tylko oczami wyobraźni. Za to – bez przerwy. Przez blisko 30 lat był bowiem w Marynarce Wojennej, gdzie dosłużył się aż stopnia komandora.
|
|
Więcej…
|
|
|
Był jednym z pierwszych pacjentów, którzy w Polsce zastosowali preparaty andyjskie i amazońskie. Być może tylko dlatego żyje i jest zdrowy
Zaufałem vilcacorze
Stanisław Ballas ma 48 lat. Mieszka w Głogówku – między Prudnikiem a Opolem. Z wykształcenia jest inżynierem rolnictwa i przez lata pracował w miejscowej czesalni lnu. To właśnie tam, w 1999 roku, w czasie okresowych badań pracowniczych, po prześwietleniu płuc, na rentgenowskiej kliszy dostrzeżono dziwne zaciemnienie. Duży obrazek wyglądał jeszcze gorzej niż mały. – To naciek na prawym płucu – usłyszał od lekarza. – Trzeba się nim zainteresować. Powinien pan też jak najszybciej rzucić palenie, bo – moim zdaniem – sprawa wygląda poważnie.
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|