Komu pomogła Vilcacora - 2003r.
|
Rwa kulszowa. Nic na nią nie pomagało. Pomogła dopiero vilcacora
Pan Jan Bagiński ma 73 lata. Mieszka w Olsztynie. Szczupły, niewysoki, wątłego zdrowia. Prawnik z wykształcenia. Całe życie przepracował w administracji państwowej na wysokich stanowiskach. Prowadził niezbyt aktywny fizycznie tryb życia. Dało to o sobie znać, gdy przeszedł na emeryturę. Zaczęły się kłopoty ze zdrowiem. I to niebagatelne. |
|
Więcej…
|
|
Są przekonani, że dzięki roślinom amazońskim i andyjskim ich córce udało się uniknąć przeszczepu szpiku kostnego. Natalia Kończal ma trzynaście lat. W wieku ośmiu lat stwierdzono u niej ostrą białaczkę szpikową. Wielokrotnie trzeba jej było przetaczać krew, przez kilka miesięcy przechodziła gehennę chemioterapii. W roku 1999 pięciokrotnie przebywała w szpitalu i był taki moment, że przy wzroście 127 centymetrów ważyła 15 kilogramów. Potem zaczęła przyjmować preparaty andyjskie i amazońskie. Połączenie leczenia szpitalnego z kuracją południowoamerykańskimi roślinami przyniosło znakomite rezultaty. Dziś czuje się wyśmienicie. Jest radosną, inteligentną nastolatką o nieprzeciętnych talentach plastycznych. Zdaniem lekarzy jej choroba należy do przeszłości.
|
|
Więcej…
|
|
|
Vilcacora stała się dla niego czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej
Pan Janusz Grebarz ma 62 lata. Marzy, by dożyć setki. Jeszcze niedawno wydawało się to dość mało prawdopodobne, ponieważ nękały go najróżniejsze choroby. Miał owrzodzenie jelita grubego, zawał serca, w końcu wykryto u niego nowotwór. Był taki moment, że sądził, iż to już koniec, że już wszystko stracone - że już długo nie pożyje. Dopiero gdy dowiedział się o istnieniu vilcacory, zaczął znów wierzyć, że jego marzenie by dożyć setki, będzie mogło się ziścić. |
|
Więcej…
|
|
Ten rejs na pewno nie doszedłby do skutku, gdyby nie preparaty z Andów i z Amazonii
Pani Urszula Szymańda całe swe życie związała z morzem. Pracowała w biurze projektowym w Stoczni Gdańskiej, a każdą wolną chwilę spędzała na jachcie. Były to różne jednostki, większe i mniejsze, bardziej i mniej komfortowe. Tych drugich - jachtów prywatnych armatorów - było na pewno więcej. Budowano je z niezbyt wysokich pensji, gospodarskim systemem. Gdy dziś zapytałem ją, czy to było możliwe? - odpowiada, że budowane były za... papierosy. |
|
Więcej…
|
|
|
Korespondencja z Wilna Gdy wiosną 2001 roku, 68-letnia wówczas Ona Svirbliene zgłosiła się do przychodni i po badaniach usłyszała, że ma guza, nie zdziwiła się. Przez całe życie ciężko pracująca kobieta dobrze pamiętała spędzone przed 15 laty w szpitalu miesiące, kiedy to usunięto jej, jak wówczas stwierdzono - niezłośliwego guza macicy. |
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|