|
Łysienie - Twarz mi blednie: włos mi rzednie!!! W skrócie rzecz ujmując: włosy wypadają każdemu, kto je ma. Czesząc się, patrzymy czasem z niepokojem na szczotkę czy grzebień – łysieję czy nie?
Codzienna utrata od 50 do nawet 100 włosów nie jest jeszcze niczym niepokojącym, wynika z normalnego cyklu życia włosa. O łysieniu możemy mówić dopiero wtedy, kiedy dziennie ubywa nam więcej niż 100 włosów. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że łysienie jest problemem wyłącznie męskim albo wiąże się tylko z wiekiem. Prawda, że w miarę upływu lat cebulki włosowe pomału się zmniejszają, czas wzrostu włosów jest coraz krótszy, a w efekcie czupryna rzednie i staje się coraz mniej efektowna. Ale nie tylko starsi panowie błyskają gładką skórą głowy. Rzecz dotyczy również mężczyzn młodych, w sile wieku, a także kobiet, ba, nawet dzieci. I bywa czasem przyczyną rozpaczy…
Łysina jest sexy? Łysi mężczyźni są bardziej męscy – słyszy się od czasu do czasu. I coś w tym jest. Nie wymyślili tego na złość kudłatym panowie, którym natura poskąpiła bujnych kędziorów. Jedną z przyczyn łysienia są androgeny, czyli męskie hormony płciowe, a właściwie jedna z ich pochodnych, dihydrotestosteron. Wrażliwość włosów na tę substancję objawia się kurczeniem mieszków włosowych, z których w efekcie wyrasta coraz delikatniejszy produkt, aż do ledwo widocznego meszku. Jest to problem przeszło połowy panów po pięćdziesiątce i jako taki mógłby być rozpatrywany jak normalne zjawisko fizjologiczne – lecz niestety, dotyczy również kobiet.
Włosy długie, rozum krótki Jest takie ohydne porzekadło, deprecjonujące w zasadzie kobiecą umysłowość – przy założeniu, że to właśnie damskim atrybutem są długie, efektowne, najlepiej lśniące jak w reklamie loki. „Najbrzydsza kobieta nie jest brzydka, jeśli ma piękne włosy”, napisał kiedyś bodajże Kornel Makuszyński. I trudno się z nim nie zgodzić, ale też trudno nie współczuć kobiecie, która włosy traci. A są w kobiecym życiu takie chwile, kiedy nie musi liczyć tego, co na grzebieniu zostaje, bo gołym okiem widać, że włosy wychodzą niemal kępkami. Może się tak zdarzyć z najnormalniejszej – i skądinąd radosnej – przyczyny, mianowicie ciąży i porodu. Powodem przerzedzania się fryzury są tu hormony. Na szczęście jest to zjawisko przejściowe, które może trwać do trzech miesięcy – potem włosy stopniowo zyskują dawną gęstość i blask. Również odstawienie hormonalnych środków antykoncepcyjnych może dać podobny efekt. Utratę włosów u pań mogą spowodować także dolegliwości tarczycy, stres, a nawet zbyt ciasne wiązanie włosów w koński ogon, kitki lub warkocz. Jak powiedzieliśmy wyżej, wiele tracących włosy pań cierpi też na łysienie androgenowe, wywołane przez hormony.
Nie tylko hormony Są też sytuacje, w których dochodzi do utraty włosów bez winy hormonów czy leków. Istnieją choroby, którym towarzyszy łysienie. Zalicza się do nich – prócz zaburzeń hormonalnych – dolegliwości układu nerwowego i pokarmowego oraz choroby skóry, jak łojotok, grzybica czy łupież. Ba, nawet zwykła grypa czy wysoka gorączka mogą powodować zaburzenia w cyklu wzrostu włosa! Inne choroby zakaźne – gruźlica, kiła, zapalenie płuc – także mogą spowodować nadmierne wypadanie włosów. Zapalenie mieszków włosowych, liszaj, toczeń i egzema to kolejni winowajcy nadmiernej ich utraty. Wyłysieć można też po poważniejszej operacji chirurgicznej. Nie bez wpływu pozostają również leki, jakie przyjmujemy: najjaskrawszym przykładem wpływu medykamentów na owłosienie jest oczywiście terapia nowotworowa. Ale stracić włosy można też skutkiem uczulenia na kosmetyki. Tak czy inaczej, kiedy zauważa się nadmierne, a na pozór nieuzasadnione wypadanie włosów, warto udać się do lekarza i bez wstydu opowiedzieć o problemie. Być może kryje się za nim coś poważniejszego, niż skłonni bylibyśmy sądzić. Nie stawiajmy diagnoz na własną rękę, kupując w Internecie podejrzane specyfiki na porost włosów. Ryzykujemy o wiele więcej niż ewentualne fiasko prób odzyskania obfitej czupryny!
Co robić? Jeśli za utratą włosów kryje się poważny problem zdrowotny, to już on sam może spowodować załamanie i depresję. A kiedy do tego człowiek – kobieta czy mężczyzna – nagle łysieje, rzecz zaczyna być naprawdę poważna. Piękne włosy w naszej kulturze postrzegane są jako istotny atrybut urody, wręcz, jako się rzekło, niekiedy miara atrakcyjności. Nic więc dziwnego, że za utratą włosów krok w krok podąża przekonanie o obniżeniu własnej wartości, a nawet problemy natury seksualnej. Skoro tonący chwyta się brzytwy, czego ma się chwycić człowiek, który znienacka łysieje? Terapia przy użyciu komórek macierzystych badana przez naukowców z Pensylwanii, choć budzi wielkie nadzieje i została już opatentowana, nie wyszła jeszcze poza etap doświadczeń na myszach. Dla wszystkich łysiejących mamy więc jedną radę: niezwłoczną wizytę u dermatologa. Tylko lekarz może ustalić przyczyny nadmiernego wypadania włosów. Gdy jest ono wynikiem jakiejś choroby, można będzie podjąć leczenie właściwych przyczyn, a nie objawów. W dzisiejszych czasach medycyna oferuje sporo środków zaradczych: przez preparaty wcierane lub wstrzykiwane w skórę głowy, tabletki, terapię światłem czy w końcu chirurgię plastyczną. I tak oto kolejne przysłowie ze skarbczyka ludowej mądrości traci aktualność – to nieprawda, że „na mądrej głowie włosy się nie trzymają”. Właściciel mądrej (choć łysiejącej) głowy udaje się dziś po radę do lekarza specjalisty…
Honorata Mielga
"Żyj długo" listopad 2008
|